Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Rzeszowie

Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Rzeszowie

samorządowa instytucja kultury Województwa Podkarpackiego i Miasta Rzeszowa

Provincial and City Public Library in Rzeszow

municipal culture institution of Podkarpacie Province and City of Rzeszow

Воєводська і Міська Cуспільна Бібліотека у Жешові

PODKARPACKIE - przestrzeń otwarta

Rzeszów - stolica innowacji

Kultura w Rzeszowie

BIP WiMBP

Biuletyn Informacji Publicznej Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Rzeszowie

Licznik odwiedzin

Stronę odwiedzono:
27104088 razy

Pogoda

Swiat Pogody .pl

Narodowy Program Rozwoju Czytelnictwa 2.0

 


 


Kierunek Interwencji 1.1. Zakup i zdalny dostęp do nowości wydawniczych ze środków finansowych Ministra Kultury, Dziedzictwa Narodowego

Współpraca z

Współpraca z

Współpraca z

SBP

DKK

Legimi

 

Logowanie do SOWA2

 

Deklaracja dostępności

Przeszłość w pamiątkach ukryta

Academica - Cyfrowa Biblioteka Publikacji Naukowych

System informacji prawnej Legalis

Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich

Kalendarz wydarzeń

Pon Wto Śro Czw Pią Sob Nie
01 02 03 04 05 06 07
08 09 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        

Zapytaj bibliotekarza

fb WiMBP

 

Archiwum wydarzeń 2018

Łukasz Orbitowski „Exodus” - spotkanie DKK – relacja z Wypożyczalni Głównej

08-03-2018

Łukasz Orbitowski „Exodus” - spotkanie DKK
– relacja z Wypożyczalni Głównej

 

Jak przetłumaczyć „EXODUS” prostym słowem? Co to właściwie jest? Łukasz Orbitowski sięga po zło w wielu kontekstach więc exodus to chyba zło, jakie puchnie w człowieku i odbiera racjonalność umysłową. To zło, które szuka upustu, ale i pokuty jednocześnie. To wszechobecne napięcie niszczące w człowieku dobro, kalające go brudem od wewnątrz. I wydawać by się mogło, że poruszanie tematu zła sprawi, że książka będzie niewiarygodną historią, bolącą samą w sobie. Lecz jakże to fałszywe wyobrażenie, bo powieść jest nudna. Wybiciem z tej nijakości są jedynie introspekcje bohatera wyjaśniające kim jest Janek, jak żył, co miał, a czego chciał się wyzbyć i co sprawiło, że pewnego dnia stał się... wagabundą, człowiekiem bez przeszłości.

 

Janek ucieka od życia (notabene „exodus” to też emigracja...) lecz nie potrafi uciec od dotychczasowego siebie. Przemierza Niemcy, Słowenię i Grecję lecz ta jego tułaczka nie przypomina pokutnego pielgrzymowania kogoś, kto z każdym kolejnym krokiem odnajduje w sobie wyciszenie. Nie. Janek ucieka z przeszłością na plecach, która ciąży mu jak ogromny plecak. Za szybko został ojcem, mężem, żywicielem rodziny. Wychowując się bez ojca za szybko wzgardził miłością matki i zmuszony do porzucenia młodzieńczości wskoczył w buty dorosłości. Lecz nic nie zdobywa się za darmo. Sielankę rodzinną burzy Patrycja, miłość z podstawówki. Janek zdradza, ucieka, kłamie. Dochodzi do tragedii, co jest powodem wyjazdu. Byle szybko, chaotycznie, już. Byle nie myśleć. I tak zaczyna się pielgrzymka przez Europę, która tak na prawdę do niczego nie prowadzi. Ani bohatera, ani niestety czytelnika. Osoby, które spotyka na swej drodze nic nie wnoszą do fabuły, nie leczą też ran Janka. Ot przypadkowo poznani rozbitkowie, narkomani, samotni i kochający krótko lecz namiętnie. Bezdomni bez korzeni, bez rodzin. Kobiety, czasem wyuzdane, o przypadkowych imionach, ludzie bez adresu. Trafia na ludzi ślizgających się po życiu. Orbitowski serwuje nam kalejdoskop popaprańców i nieudaczników i nic poza tym. Ci ludzie w niczym Jankowi nie pomagają, nic dla niego nie znaczą. Dziś są, jutro ich nie ma. Do tego trafiamy w jakieś obskurne miejsca przesiąknięte stęchlizną, gdzie nie ma początku ani końca. Jest tu pewna chwila, jakiś wycinek z większej części, której i tak czytelnik nie może sprecyzować.


Czytając „Exodus” odczuwałam nudę i monotonię, ale na szczęście stagnację treścią przełamują wątki z lat wcześniejszych, gdy Janek mieszkał w Warszawie, gdy miał żonę, gdy sam był kimś lecz o tym nie wiedział. Poznajemy jego przeszłość i, co zabrzmi przewrotnie, tylko te fragmenty są dobre, ciekawe i przyciągające, a stanowią zaledwie 1/3 książki. Tylko dla nich czytanie ma sens, a to chyba zbyt mało jak na autora pokroju Orbitowskiego. Plan na powieść był dobry lecz gorzej poszło z przerzucaniem go na papier.


Wielka szkoda, bo zapowiadało się tak dobrze...

 

Agnieszka Kusiak,
członkini DKK w Wypożyczalni Głównej

-------------------------------------------------------------------

Redakcja witryny:
E-mail:

Copyright 2009 WiMBP Rzeszów.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Ideo Realizacja:
CMS Edito Powered by: